Przychodzi Polak Do Szwajcarskiego Lekarza

– Jarek, no, ale po co od razu do lekarza, co będziesz ciężko zarobione franki wydawał, Sławek jutro jakoś z Polski zjeżdza, to ci ferwexu, gripexu, polopiryny nakupuje. A na teraz to sobie grzane piwo z miodem, czosnkiem zrób, mleka dolej, cytryny, rano będziesz zdrów jak ryba.

Siedzę, kicham i prycham, a Marek przekonuje, że piwo z miodem, że to przejdzie, a jak nie przejdzie, to Sławek poratuje. No, ale to było wczoraj, a dziś ledwo z łóżka się zwlokłem, łamie mnie niemiłosiernie. Nie no, wybiorę numer i zadzwonię do praksis. Praksis – taka szwajcarska prywatna przychodnia, niby prywatna, ale na dobrą sprawę i tak mają cię w dupie tak jakby państwowa była. Ale wyjścia nie ma, więc dzwonię.

Czytaj dalej Przychodzi Polak Do Szwajcarskiego Lekarza

matriarCHat

Dochodzi godzina 11:45, a ja jestem w drodze do przedszkola. Mam na imię Marek i chciałbym opowiedzieć Wam moją historię, ale tu nie ma wiele historii. Jest rutyna. Jest schemat, który od pokoleń trwa w niezmienionej formie.

Na bose stopy nałożyłem brudne adidasy, moją mocno zaniedbaną sylwetkę przyozdabiają dresowe spodnie już którejś z kolei świeżości i bluza z napisem po angielsku. Włosy tkwią w twórczym nieładzie, od paru dni nie widziały grzebienia ani szamponu. Po osiedlu niczym zombie suną podobni mi ojcowie. Każdy z nich z przylepionym sztucznym uśmiechem i w porówywalnym do mojego stanie nieogarnięcia. Zapalam papierosa i zagajam maszerującego obok Andreasa, faceta dobijającego już czterdziestki, nieco otyłego z wiecznie sceptycznym podejściem do życia.

Czytaj dalej matriarCHat

Wszystkie Dialekty Szwajcarii – Alternatywna Wersja

Siedział osobno, przy małym drewnianym stole. Jego pracodawcy – rolnik Ueli z żoną i synem nie uznawali bratania się z podwładnym. Bułka z masłem i serem, która miała wystarczyć za kolację, smakowała równie nijako, jak każdego dnia, odkąd Mariusz przyjechał do Szwajcarii. Ueli zdecydowanie lubił wykorzystywać najemnych pracowników. Prawie tysiąc franków odciągał im na poczet wyżywienia, którego było mało i smakowało nijak – jakiś makaron z mortadelą, dżem, bułka, trochę sera. Pracy było dużo i była ciężka, tłukło się nawet po kilkanaście godzin dziennie, do oporu.

Ale tego dnia myśli Mariusza nie zaprzątała bylejakość szwajcarskiego bytu. Pod łóżkiem, w jego małym pokoju na poddaszu, pachnącej stęchlizną małej klitce, która musiała pamiętać dziewiętnasty wiek, czekała na niego niewielkich rozmiarów książeczka. Pamiętnik spisany przez Polaka, który przebywał tu przed ponad siedemdziesięcioma laty. Pamiętnik brata jego dziadka.

Czytaj dalej Wszystkie Dialekty Szwajcarii – Alternatywna Wersja

(Nie)wielka Cena Pełnej Przynależności

Obudziła się na mokrej od potu poduszce i przykryta przesiąkiętą tym samym potem kołdrą. Obróciła poduszkę na drugą stronę, to samo zrobiła z nakryciem. Poczuła przyjemny chłód. Zamknęła oczy i próbowała zasnąć. Nie potrafiła.

Spojrzała na zegarek, dochodziła trzecia dwadzieścia rano. Jeszcze kilka godzin. W szwajcarskim urzędzie do spraw migracji miała stawić się około godziny dziewiątej.

Czytaj dalej (Nie)wielka Cena Pełnej Przynależności