Multikulti (czyli szkic opowiadania, które nie trafiło do książki)

– BASTA! I ha gnueg! – krzyczy Chiara, a ja próbuję się domyśleć, czy to jeszcze szwajcarski dialekt czy może już język włoski, a może to i to. Nagle podbiega moja córka i też krzyczy, ale tym razem po polsku, by po chwili obrócić się i krzyknąć coś po szwajcarsku do Leoni, a potem znów przeskoczyć na polski.

Mija pierwsza godzina jej urodzin które nieopatrznie zdecydowałam się zorganizować w przydomowym ogródku i teraz cierpię foniczne katusze otoczona głosami kilkunastu dzieci i podobnej liczby dorosłych.

Czytaj dalej Multikulti (czyli szkic opowiadania, które nie trafiło do książki)