Imprezowe życie na krawędzi

W nowoczesnym, położonym niedaleko dworca Zurich Oerlikon mieszkaniu dochodziła pierwsza w nocy, kiedy do drzwi wejściowych ktoś zadzwonił. Głośne rozmowy nagle ucichły, ktoś szybko wyciszył muzykę, wszyscy zamarli niczym manekiny na wystawie sklepowej. O tej porze nie można było się już spodziewać gości, wszyscy byli od paru godzin na miejscu. Może ktoś zamawiał kebab? Nikt nie zamawiał kebaba.

Czytaj dalej Imprezowe życie na krawędzi

Multikulti (czyli szkic opowiadania, które nie trafiło do książki)

– BASTA! I ha gnueg! – krzyczy Chiara, a ja próbuję się domyśleć, czy to jeszcze szwajcarski dialekt czy może już język włoski, a może to i to. Nagle podbiega moja córka i też krzyczy, ale tym razem po polsku, by po chwili obrócić się i krzyknąć coś po szwajcarsku do Leoni, a potem znów przeskoczyć na polski.

Mija pierwsza godzina jej urodzin które nieopatrznie zdecydowałam się zorganizować w przydomowym ogródku i teraz cierpię foniczne katusze otoczona głosami kilkunastu dzieci i podobnej liczby dorosłych.

Czytaj dalej Multikulti (czyli szkic opowiadania, które nie trafiło do książki)