Pierwszy Bratwurst Hrabiego Barry Kenta

Czy może być piękniejszy widok niż potężny gazowy grill obłożony równo poukładanymi sztukami kiełbasy i chłodzące się w wiaderkach z zimną wodą buteleczki piwa? Mario był przekonany, że przynajmniej dzisiejszego dnia to prawdopodobnie najpiękniejsze, co go czeka. No i w ogóle to zaskoczenie, pierwszy dzień w pracy, którą załatwił mu Sławek, a tu szef postanawia zrobić małą imprezkę integracyjną.

Leżące na grillu kiełbasy przykuły uwagę Mario. Nie był co do nich pewny, kształtem przypominały na pewno kiełbasy, ale miały dość dziwną fakturę, tak jakby stanowiły jednolitą białą masę, nie kojarzące się z wnętrzem kiełbas, które znał z Polski. Bratwurst cielęcy. Tutejszy przysmak. Mięso cielęce uszlachetnione alpejskim mlekiem… Stąd ten kolor, stąd ta faktura…

Czytaj dalej Pierwszy Bratwurst Hrabiego Barry Kenta

Opiekunka. Tanio.

Weronika od godziny siedziała na małym stołeczku wpatrując się w bawiące się na dmuchanych zjeżdzalniach, osznurowanych ścianach do wspinania i obłożonych materacami tunelach dzieciaki. Gdzieś tam było też to, którym miała się opiekować, ale wyszła z założenia, że tu – na krytym placu zabaw jest bezpieczne. Zresztą, nie chciało jej się ganiać za jej podopiecznym za sześćset franków miesięcznie, bez ubezpieczenia, za to z mieszkaniem i wyżywieniem. Mieszkaniem – małym pokojem z łóżkiem z IKEA, wyżywieniem, bułki, dżem, spaghetti z sosem pomidorowym, bo pani mama i pan tata i tak jedli na mieście.

Czytaj dalej Opiekunka. Tanio.

Autobusem Do Helwecji

LAJF IS LAJF, NANANANANA! – ryknęło z głośników, ale speszony kierowca zaraz ściszył muzykę. Stali już na granicy szwajcarsko-niemieckiej i nie chciał na siebie niepotrzebnie ściągać dodatkowej uwagi. Wystarczyły polskie rejestracje autobusu by skrupulatnym szwajcarskim celnikom włączyła się lampka alarmowa i ochota na przeszukiwanie bagaży pasażerów. Papierosy, konserwy mięsne, kaszaneczka, wałówka od mamy, może jakaś  jedna czy druga butelka wódki. Autobus z Polski oznaczał dla nich szansę uzupełnienia konfederacyjnej kasy. Blankiety na mandaty i kugelszrajbery z wysuniętymi ostrzami czekały już w pogotowiu.

Czytaj dalej Autobusem Do Helwecji