Szwajcarski Kelner i Katastrofalny w Skutkach Błąd

– Cztery pizze, dwa Apfelschorle, piwo i woda mineralna gazowana – kelner potwierdza przyjęte właśnie zamówienie.

Siedzmy na tarasie restauracji w miejscowości Morschach, w tle promienie zachodzącego słońca zaczynają delikatnie muskać otaczające nas góry. Jest wspaniale, dawno nie czuliśmy się tak zrelaksowani.

Szwajcarski kelner – na przekór stereotypom o tutejszej obsłudze klienta – jest przemiły, błyskawicznie podaje napoje, uśmiecha się, życzy WSPANIAŁEGO dnia.

Zamówienie złożone, kelner przynosi zastawę, gustownie schowane w papierowych kopertach sztuće zdają się do nas śmiać i wołać – JUŻ JUŻ za chwilkę pokroicie nami pizzę, zjecie smacznie, a my będziemy towarzyszyć wam w tej kalorycznej wycieczce!

Papierowe koperty ze sztućcami lądują na stole, mój wzrok pada na te, przeznaczone dla dzieci. Wtedy, w ułamku sekundy, zdaję sobie sprawę, że kelner popełnił fatalny błąd.

Próbuję wydobyć z siebie głos, ale coś mnie jakby dusi, patrzę na kelnera, a moje oczy krzyczą do niego:

SZANOWNY PANIE KELNERZE! BŁAGAM! Niech Pan cofnie czas! niech pan wróci swoim szwajcarskim Deloreanem do przeszłości, niech pan naprawi linię czasową! Wszechświat już zaraz imploduje, tysiące lat ludzkiej pracy na nic! Koniec ludzkości, jaką znamy bliski już, nie ma dla nas ratunku, nie zagramy już nigdy w Playstation, nie przekonamy się, ile Polska wygra z Senegalem, nie zjemy już tej zamówionej pitcy, Trump brata się z Kim Dzong Unem, a to wszystko na nic! Przez jeden, malutki błąd! Błagam, bitte, bitte, niech Pan naprawi, co pan zrobił.

Ale jest już za późno. Papierowe koperty ze sztućami lądują przed dziećmi, zamykam oczy w nadziei, że jednak nie zauważą, że jednak nic się nie stanie, że przetrwamy, ale gdy w tej nadziei oczy swe zaciskam i modlę się gorąco do wszystkich bogów wszechświata, słyszę rozpaczliwy głos Filipa

– Tato, bo Zuzia ma szopa, a ja nie…

Otwieram oczy i widzę, jak duża łza spływa po policzku Filipa, a kieszonkowa koperta, w której chowają się sztućce jest biała jak papier. Na tej od Zuzanny wesoło uśmiecha się lokalna maskotka – Szop.

Kelner już wie, co się wydarzyło i w przerażeniu zamiera na swoim miejscu. Jest też ojcem, więc ma świadomość konsekwencji swego niedopatrzenia.

Oboje wzdychamy głęboko i patrząc na tonące w zachodzącym słońcu Alpy oczekujemy końca świata.

2 odpowiedzi do “Szwajcarski Kelner i Katastrofalny w Skutkach Błąd”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *