Polsko-Serbski Piłkarski Poker

– Jakiś dokument dziecka? Bez weryfikacji wieku wpuścić nie mogę – zdecydowanie stwierdza pracownica IKEA, a jej surowy wzrok pada prosto na moją twarz.

Stoimy z Agnieszką przed wejściem do Kinderparadies w IKEA. Tego miejsca, gdzie oddajesz dzieci, by na półtorej godziny móc spokojnie zrobić zakupy, kawę wypić, poczuć się jak za starych dobrych czasów, kiedy mogłeś robić co chciałeś. Kinderparadies? Hahahahaha. Żadne Kinder, to jest Elternparadies – raj rodziców. Ale my od tego raju jeszcze rajską bramą oddzieleni, gdzie ikeowska strażniczka Edenu niczym Archanioł wpuszcza lub nie wpuszcza wybrańców i przegranych.

Pani kochana, nie mam auswajsa, nie mam dokumentów dziecka, ale Pani nam uwierzy, dziecko ma cztery, drugie siedem, ledwo urodziny miały, Pani widzi tę koszulkę z napisem Star Wars, co syn nosi, to z urodzin właśnie, ja nie kłamałbym, nie próbowałbym oszukiwać pracowniczki tak szacownej firmy jak IKEA – pocę się, próbuję tłumaczyć, przekonywać.

– Lambert, ja tu mam Ausweisy – moja opanowana jak zwykle żona wyciąga dokumenty i pokazuje pracowniczce Kinderparadajsa.

Boże, jak ją kocham, ja chaotyczny niczym skittelsy porozrzucane na kupce lodów Flurry z McDonaldsa, ona te skittelsy cierpliwie w kupę zbiera, nerwy moje koi, ciepłem i spokojem swoim mnie do ładu doprowadza.

Pani z Kinderparadajs spogląda w dokumenty i nagle zmienia diametralnie nastrój i wybucha entuzjazmem:

– Polacy! Słownianie! Ja z Serbii jestem! Ooo, Polki takie piękne, naprawdę przepiękne!

– Oczywiście, że piękne – potwierdzam – a Pani jakieś Polki zna?

– Nie, ja nie, ale widziałam na trybunach na mundialu, wie Pani, te Wasze kibicki, to naprawdę przepiękne kobiety, ale ja w sumie meczów nie oglądam, mąż ogląda, ale ile się nadenerwuje, Serbia kontra Szwajcaria, a oni arbitra Niemca dają! Wierzy Pan!? Arbitra Niemca. Niemiec to wiadomo po której stronie stoi, a ten mecz – mąż mówił – to czyste oszustwo było, ustawione, żeby Serbię wyeliminować. Polska przegrała? O, żal żal. My, Słowianie, razem się powinniśmy trzymać. Arbitra Niemca! – no nie do wiary!

Próbuję delikatnie przerwać tę eksplozję werbalnych emocji, więc delikatnie pokazuję palcem na Filipa i Zuzannę, oni już stoją przed wejściem do Kinderparadajsa, niczym moi mali sprinterzy w blokach startowych, gotowi ruszyć przed siebie.

Pani się reflektuje, otwiera bramę (TAK TAK TAK krzyczę niczym swego czasu premier Marcinkiewicz), tu piecząteczka ze zwierząteczkiem, tu karteczka na plecki dziecka, odbiór za półtorej godziny.

Oddalamy się powolnym krokiem, Agnieszka już się cieszy na oglądanie jakieś sofy, którą sobie upatrzyła, a do mnie dochodzi jeszcze tylko stłumiony nieco głos Pani z Kinderparadajs…

– Arbitra Niemca, no nie uwierzę…

Jedna odpowiedź do “Polsko-Serbski Piłkarski Poker”

  1. I’m really enjoying the theme/design of your weblog.
    Do you ever run into any web browser compatibility issues?
    A number of my blog visitors have complained
    about my site not working correctly in Explorer but looks great in Opera.

    Do you have any ideas to help fix this issue?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *