Nie będę padał przed wami na kolana

1. Wtedy

— Nie będę padał przed wami, Ausländerami, na kolana! — Walter wydziera się na cały głos. To jego pierwszy od przyjazdu Natalii wybuch agresji. Ona nie wie, o co mu chodzi. Idzie do siebie i zastawia drzwi łóżkiem. Wie od swojej poprzedniczki, że Walter lubi wchodzić znienacka do pokoju.

Kilka tygodni wcześniej Natalia stoi z walizką na stacji kolejowej. Podchodzi do niej nieco zaniedbany, brodaty mężczyzna z fajką w zębach. To Walter. Mieszka sam. Sprzedał krowy, więc jej obowiązki będą dość proste. Sprzątanie. Gotowanie. Dbanie o kwiaty w ogrodzie. Karmienie psa. Walter jest miły, uśmiechnięty. Proponuje obiad.

Dom Waltera leży na końcu wioski położonej nieco ponad tysiąc metrów nad poziomem morza. To stary, drewniany budynek, z wybetonowanym parterem. Naprzeciw domu stoi szopa z masą rowerów. Obok opuszczona obora. Pomiędzy nimi rośnie wielki, różany krzak. Wnętrze domu to szwajcarski klasyk z tych okolic. Surowe wnętrze zabudowane masywnymi, drewnianymi meblami. Kuchnia, będąca centrum domostwa, z ławą narożną, przy której mieszczą się stary, drewniany stół i drewniane krzesła. Do tego małe, porcelanowe figurki, porozstawiane gęsto po całym domostwie.

Natalia przyjechała na trzy, może cztery miesiące. Zarobi. Wróci do Polski.

W domu jest jeden szczególny pokój. Walter zamyka go zawsze na klucz. Z pokoju Natalii jest do niego bezpośrednie przejście, więc Walter obwiązuje klamkę sznurkiem z drugiej strony i blokuje drzwi. Wieczorami często wpada tam z impetem i coś tam robi. Natalia podejrzewa, że tam trzyma swoje oszczędności.

Natalia gotuje obiad. Walter siedzi przy stole i miarowo uderza pięścią w stół. Uderzenia stają się coraz bardziej intensywne. Nic przy tym nie mówi. Je podany przez Natalię obiad. Nie przestaje uderzać pięścią w stół.

Czasami zabiera ją na wycieczki. Odwiedzają parę mieszkającą w górskiej chatce. Jest przytulnie, w żelaznej kozie pali się drewno. Jest ciepło. Miła atmosfera. Gospodarze częstują Natalię herbatą ze sznapsem.

Podczas jednej z wypraw idą na kawę do restauracji. Wszyscy uważnie im się przyglądają. Walter rzuca, jakby od niechcenia, że mogą być przyjaciółmi. Dostawałaby kieszonkowe. Natalia nie reaguje.

Walter chowa po domu banknoty. Dziesięcio- , dwudziestofrankowe. Potem sprawdza czy nic nie zginęło. To test dla Natalii.

Pewnego dnia wraca w wyjątkowo euforycznym nastroju. Prosi Natalię, by obcięła mu włosy. Potem się myje. Oświadcza, że jedzie do sąsiedniej wioski, do domu publicznego. Mówi, że tam są biedne dziewczyny z krajów bloku wschodniego. Potrzebują jego pieniędzy.

Walter pracuje przy budowie kolejki na Hoch-Ybrig. Pod jego nieobecność, Natalia postanawia przemalować stare, drewniane okiennice. Zdrapuje farbę papierem ściernym i  maluje je na ciemnozielony kolor. Walter, po powrocie do domu, wpada w szał. Zbliża się gwałtownie do Natalli, tak, jakby chciał ją uderzyć. Krzyczy. Jego była żona, mieszkająca z partnerem po drugiej stronie doliny, ma okiennice w tym samym kolorze. Natalia nie wytrzymuje. Dzwoni do byłego pracodawcy i prosi o pomoc.

On zabiera ją do siebie. Potem Natalia wyjeżdza do Polski. Waltera nie spotka już nigdy więcej. Do Szwajcara, który jej pomógł wróci po pół roku. Będzie u niego pracować trzy miesiące.

2. Dziś

Natalia mieszka na stałe w Szwajcarii. Ma męża i dwójkę dzieci. Jest szczęśliwa. Gdy wspomina o tygodniach spędzonych u Waltera mówi:

– Wyszłam z Mordoru, podziemia ludzkiej pracy, gdzie można nauczyć się kilku rzeczy. Ale tam się raczej nie wraca.


Historia opisana powyżej wydarzyła się naprawdę. Imiona bohaterów zostały zmienione.

Jedna odpowiedź do “Nie będę padał przed wami na kolana”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *