Gdy Dziecko Idzie do Szwajcarskiego Przedszkola

Stoję w założonych na szyję Lüchzgi – to takie szelki odblaskowe, na każdym jest inne imię i inne zwierzątko. Ja mam Hase – króliczka. Rozglądam się z ciekawością, ale i niepokojem. Wokół mnie biegają dzieci, ktoś układa klocki, inne wspina się po schodkach na piętro zbudowanego tu drewnianego domku. W oddali chłopczyk bawi się figurką pirata, chciałbym pobawić się z nim, ale boję się odezwać.

Siedzę w przebieralni czy przedpokoju, na małym stołeczku, które ledwo trzyma moją niepozbawioną pewnej nadwagi posturę, w otoczeniu innych rodziców. Pani przedszkolanka tłumaczy reguły, które znam już z autopsji.

– Dziecko powinno jak najszybciej chodzić samodzielnie do przeszkola, staramy się poprzez to dać mu cząstkę samodzielności i pewności siebie – tłumaczy pani Bino. W pierwszych miesiącach dzieci odwiedzi policjant, by nauczyć je jak bezpiecznie poruszać się na zewnątrz.

Podchodzę do chłopczyka z piratem w ręku. Darf ich spielen? – pytam nieśmiało. Chłopczyk mnie nie słyszy. Siadam obok niego i wyciągam rękę. On chowa pirata za siebie, robi mi się smutno.

– Co musicie jeszcze Państwo wiedzieć – dzieci, dla których niemiecki nie jest językiem ojczystym będą miały zajęcia z języka niemieckiego. Dzieci będą uczyły się jezyka poprzez zabawę, gotowanie, śpiewanie. Co jeszcze. Cztery razy do roku odwiedzi je pani, która pokaże im jak prawidłowo dbać o zęby.

Pani Bino kontynuuje – zwolnienia z przedszkola – ważny temat – dziecku przysługują trzy dni urlopu na rok, które powinny być zgłaszane do przedszkola na przynajmniej trzy dni przed planowaną nieobecnością. Przy dłuższych urlopach muszą państwo złożyć wniosek do kierownictwa szkoły.

Z tyłu za nią stoją równo poukładane pudełka po Pringelsach. Standardowe narzędzie komunikacyjne. Ale oprócz nich jest także lista z różnymi ważnymi datami, rozdawana co kwartał i wreszcie lista telefoniczna z numerami do wszystkich rodziców i przedszkola. W razie sytuacji awaryjnej przedszkole dzwoni do pierwszego rodzica, tamten do następnego i tak dalej, aż łancuszek skończy się tam, gdzie się zaczął, u przedszkolanki.

Nie wiem, jak mam to powiedzieć, więc oddalam się i otwieram duży domek dla lalek. Wkładam tam robota, którego znalazłem obok. I małego, gumowego węża. Wzdycham nieco. Nie wiem, czy nie jestem za mały na to wszystko, ledwo skończyłem cztery lata. Nie znam jeszcze dobrze języka, nie jestem tak śmiały, jak moja starsza siostra, która bryluje w towarzystwie. Czasem chciałbym, żeby oni mnie lepiej rozumieli. Zwłaszcza, gdy płaczę, bo nie radzę sobie z moimi emocjami.

– Rozmowy z rodzicami podsumowujące postępy dziecka odbywają się raz do roku – pani Bino omawia kolejne zagadnienia. Będziecie państwo informowani o tym, jak dziecko odnajduje się w grupie, jak radzi sobie z językiem, jak postępuje w sytuacjach stresowych i konfliktowych.

– A co dawać dziecku do jedzenia? – pyta jedna z matek.

– Stawiamy na zdrowe, naturalne produkty – odpowiada przedszkolanka. Wodę dzieci dostają w przedszkolu. Jabłka, gruszki, owoce, marchewki, zwłaszcza te z regionu, w końcu nasz kanton to kraina marchewki – uśmiecha się. Pieczywo pełnoziarniste, krakersy, wafelki ryżowe, ser. Ale ogólnie jesteśmy pod tym względem tolerancyjni. Niektórzy rodzice dawali swoim dzieciom na drugie śniadanie nawet sushi – kontyunuje pani Bino i jej wzrok pada na mnie.

Robię się czerwony jak burak. Pamiętam ten dzień, szykowałem dziecko do przedszkola, w lodówce była rolka sushi z wczoraj, moje dzieci tak bardzo lubią sushi, więc pokroiłem i włożyłem do pudełeczka na drugie śniadanie.

Jest mi już naprawdę smutno, czuję się niepewnie, rodziców nie ma, sprawdzę co z nimi. Podchodzę do drzwi wychodzących na korytarz, pociągam za klamkę. I nagle widzę wielu rodziców, w tym mojego tatę, bardzo czerwonego na buzi. Robię parę kroków naprzód i pytam go głośno po polsku, czy może mnie podrapać albo pogłaskać. To mnie zawsze uspokaja.

Podnoszę głowę i widzę Filipa, z tymi jego wielkimi niebieskimi oczami. W głowie mam nadal tą cholerną rolkę sushi, a on pyta czy mogę go podrapać. Odpowiadam, że zaraz do niego przyjdę, a on posłusznie się obraca i drepta z powrotem do pokoju zabaw. Kończy się jego Besuchstag w przedszkolu, dzień orientacyjny.

Za dwa miesiące jego życie bardzo się zmieni.

14 odpowiedzi do “Gdy Dziecko Idzie do Szwajcarskiego Przedszkola”

  1. Fajny post, moja starsza rozpoczyna wlasnie przygode w sierpniu w ZH. Tu jednak sa spore ograniczenia co do zywnosci jaka dzieci moga przynosic do przedszkola – slodycze i mocno przetworzone produkty wykluczone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *