Efekty Łamania Szwajcarskich Norm Społecznych

You and me
We’re in this together now
None of them can stop us now
We will make it through somehow
You and me
If the world should break in two
Until the very end of me
Until the very end of you (Nine Inch Nails, “We’re In This Together”)

Zarzucił jej ręce na szyję, a ona odwzajemniła uścisk namiętnym pocałunkiem. – Kocham Cię, Adam – wyszeptała patrząc mu prosto w oczy. Udało nam się. Sporo za nami, popełniliśmy błędy, ale udało nam się.

– Kocham Cię, Elżuniu. Daliśmy radę. Ja i ty, razem w tym wszystkim, przeciw całemu światu.

Stali na poboczu włoskiej autostrady, w niedozwolonym miejscu, ale tu nie miało to znaczenia. Bella Italia – westchnęła Ela.

Od czego się w ogóle zaczęło? Ela nie pamiętała dokładnie, ale obstawiała, że wtedy, kiedy Adam nie podał lekarzowi ręki. Wtedy znaleźli się na celowników szwajcarskich Służb Przestrzegania Norm Społecznych. Instytucja – wprowadzona 2026 roku miała za zadanie przestrzegać, by imigranci, przybyli masowo do Szwajcarii, przestrzegali zasad pożycia społecznego i Kodeksu Szwajcarskiej Integracji wprowadzonego w 2025 roku.

Adam popełnił tamten błąd z czystej nieuwagi. Kosztowało ich to jednak wiele, jak mieli się potem przekonać. Kochany głuptas! Trzydziestoparoletni facet z lekką nadwagą, całkiem przystojny i ogarnięty pod wieloma względami. Tylko w tej jednej kwestii dał ciała.

Kluczowy był poniedziałek. Pamiętała dokładnie tamten dzień. Była zła na Adama, który nie skosił trawy w ogródku w weekend. Adam chciał nadrobić niedopatrzenie i skosił trawę. Dokładnie o 12:15 w południe. W porze lunchu. Świętej godzinie nierobienia niczego i niehałasowania niczym. Dzień później pojawiła się u nich reprezentantka Służb Przestrzegania Norm Społecznych. Dostali mandat. 5000 franków.

Kilka dni później Ela zagapiła się i wyrzuciła śmieci w zwykłym, a nie autoryzowanym przez gminę worku na śmieci. Tym razem kara była surowsza. 20 000 franków i 30 dni prac społecznych. Zaczęli popadać w długi.

Kluczowa była jednak noc z toaletą. Pech chciał, że wcześniej się upili. Piwem.

Adam obudził się w środku nocy.

– Kochanie, co robisz?! – Ela lekko zaniepokoiła się, gdy zauważyła, że Adam wstał z łóżka. Na miłość boską, nie hałasuj, wiesz, co za to grozi!

– Elżuniu, spokojnie, ale naprawdę muszę to zrobić.

– Adam, wiesz, że nie wolno, wytrzymaj do siódmej rano, błagam.

– Elżuniu, naprawdę muszę!

– Adam, nie, nie wolno, to nas zniszczy!

– ELA, JA NAPRAWDĘ MUSZĘ I NIC NA TO NIE PORADZĘ – Adam zaczął krzyczeć, po czym wybiegł z pokoju, wpadł do toalety i zabarykadował się od środka.

– KOTKU, BŁAGAM NIE! – Ela zaczęła płakać zrezygnowana. Wiedziała, że krok dzieli ich od katastrofy.

Kilka sekund później usłyszała delikatny szum, jakby malutkiego strumyczka odbijającego się od kamiennej powierzchni. Zaraz potem głośny plusk, coś jakby szum wodogrzmotu. Adam spuścił wodę. Po 22:00. Wyszedł z łazienki ze skruszoną miną. Jej miś.

Nie czekali do rana. Błyskawicznie podjęli decyzję o ucieczce. Spakowali najpotrzebniejsze rzeczy. Wskoczyli do samochodu. Jeśli przed porankiem zdążą dojechać do Chiasso, na granicę włosko-szwajcarską, mają jeszcze szansę. Szwajcarzy z Ticino nie byli aż tak skrupulatni, jak ci z niemieckojęzycznych kantonów.

Ela jeszcze raz pocałowała Adama. Od godziny stali na poboczu, a ona robiła się coraz bardziej głodna. We Włoszech byli już bezpieczni. Świat się zmienił, ale Włochy nie były tak przewrażliwione na punkcie porządku, jak Szwajcaria. Jasne, mieli swoje dziwactwa, ale tu Ela i Adam mogli czuć się względnie bezpieczni.

– Adam, jedźmy na pizzę! Taką włoską! Może być Quattro Stagioni. Uwielbiam karczochy!

Nieopodal autostrady znaleźli małą, rodzinną restaurację – Mozzarella e Cipolla. Ela była wniebowięta. Chciała wrzeszczeć ze szczęścia. Za chwilę jednak podszedła włoska właścicielka i uprzejmie zapytała co podać.

– Quattro Staggioni e Agua con gas – zamówiła Ela.

A dla pana? – zapytała Włoszka.

– Margherita. Ale proszę położyć na nią parę plasterów ananasa. I dodatkowy ketchup – Adam wesołym głosem złożył swoje zamówienie.

Źrenice Włoszki zwężyły się niczym u złego kota, a z jej twarzy w ułamek sekundy znikł uprzejmy uśmiech.

Ela poderwała się błyskawicznie od stolika i krzyknęła – Adam, kurwa mać, musimy znowu uciekać!

5 odpowiedzi do “Efekty Łamania Szwajcarskich Norm Społecznych”

  1. Orwell 1984.
    Lambert 2026.
    “Trzydziestoparoletni facet z lekką nadwagą, całkiem przystojny i ogarnięty pod wieloma względami” – to Twoje alter ego? 😉

    Ps. Powinieneś kiedyś wydać te opowiadania w formie książeczki 😉

    1. Dziękuję bardzo 😀 Po raz kolejny! Fakt, to moje alter ego, na drugie mam Adam, a Agnieszka – Elżbieta. Na razie piszę dalej, może kiedyś ktoś będzie chciał to wydać 😀

  2. Niezłe – uśmiałam się 🙂 opowiadanie mocno przekokoryzowane, ale na pewno znajdą się tacy, którzy dostali przynajmniej upomnienie. Ja, na przykład, otrzymałam list ze zdjęciem pojemnika na śmieci na odpady bio i jego zawartości :p

  3. Elu i Admie, uciekajcie do Polski, na wschód! Tutaj żadna policja ochraniająca porządek najwyższy Wam nie grozi. Na wschód, na wschód, na wschód! Tam będziecie bezpieczni!

  4. ??? czytałam to ja, siedząc na toalecie, po 23.00… Smieszno-straszne, serio. Chciałabym wiedzieć, co by było, gdybyśmy mieszkali w Szwajcarii i moja córka dawałaby koncerty w nocy ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *