Czy łatwo jest być kobietą w Szwajcarii – Rozmowy na Dzień Kobiet

Być kobietą w Szwajcarii. Co to właściwie oznacza? Czy bycie mieszkanką jednego z najbogatszych krajów świata sprawia, że życie kobiety tutaj jest lekkie, łatwe i przyjemne? A może jest wręcz przeciwnie? Zamiast snuć domysły postanowiłem zapytać kobiet mieszkających na stałe w Szwajcarii. Oto, co mi powiedziały.

Anna J.

Będąc kobietą mieszkającą w CH odnoszę wrażenie lekkiej społecznej schizofrenii. Z jednej strony jest to kraj wysoce rozwinięty, a z drugiej wciąż uważa się, że miejsce kobiety jest w kuchni czy przy dzieciach.

Historia Szwajcarii wyraźnie pokazuje zacofanie w kwestii praw kobiet, a głęboko zakorzenione patriarchalne postawy i stereotypy na temat roli kobiet i mężczyzn w społeczeństwie są obecne na każdym kroku. Dopiero w 1971 roku Szwajcarki otrzymały prawa wyborcze, a wcześniej jeszcze w 1959 roku Szwajcarzy zagłosowali przeciw przyznaniu kobietom praw wyborczych. Równie późno bo w 1985 roku otrzymały takie same prawa jak mężczyzna w rodzinie czyli bez zgody męża mogły podjąć pracę albo założyć konto w banku. Niestety wciąż odczuwa się patriarchalny system. Hydraulik stanowczo bardziej woli omowić sprawę zepsutej pralki z mężem niż ze mną. Rozmawiając z kolegą Szwajcarem (ok, ma lekko pod 70tke) wychwala matki, które siedzą w domu i czekają aż dzieci przyjdą ze szkoły w przerwie szkolnej 12-13.45 na swiezo ugotowany obiadek. A tak! Żeby kobiety miały co robić to szkoła jest zamykana w południe i dzieci wesoło wracają do domu. OK jak mama jest w domu , ale jak już pracuje, nie daj boże na pełny etat, to jest to poważny problem.

Mam jednak wrażenie że to się zmienia. W polityce widzimy coraz więcej kobiet, a burmistrzem Zurychu jest kobieta! Powstają też świetlice, które przejmują opiekę nad dziećmi w czasie lunczu i podają ciepły posiłek. (Pomijam fakt że taka opieka jest droga, za trójkę moich dzieci płaciłam 66 CHF dziennie).

Dużo firm wprowadziło program ułatwiający matkom powrót do pracy co mnie bardzo cieszy, bo pozostanie w domu z dziećmi lub chodzenie do pracy powinno być kwestią własnego wyboru, a zadaniem państwa jest to umożliwić.

Za co kocham Szwajcarie jako kobieta? Za bezpieczeństwo! Szwajcaria znajduje się w pierwszej dziesiątce najbezpieczniejszych krajów na świecie, więc wracając do domu chwiejnym krokiem poźno wieczorem lub wcześnie rano czuję się po prostu bezpieczna.

Agnieszka U.

Odpowiadając na Twoje pytanie: to zależy, a zależy od tego, kto czego od życia chce. Jeśli jesteś kobietą, ale nie masz dzieci (i nie chcesz mieć) i masz pracę to odważę się stwierdzić, że życie w Szwajcarii jest łatwe, a nawet bardzo przyjemne.

Dla mnie Szwajcaria to kraina mlekiem i miodem płynąca, ale nie kraina, gdzie manna sypie się z nieba. To kraj wielu możliwości, przepustka do dostatniego życia. Kraj gdzie można oddychać pełną piersią (dosłownie, zapytaj Warszawiaków i Krakusów jak tam im się ostatnio oddycha chyba już zewnętrznym płucem :D). W Szwajcarii dostałam szybciej pracę bez znajomości niemieckiego niż we Francji ze znajomością francuskiego (inna sprawa, że pracodawca był nieuczciwy, ale akurat na oszusta i cwaniaka można trafić w każdym kraju).

Oczywiście nie jest idealnie, ale gdzie jest? Moim zdaniem Szwajcarii jest do tego ideału najbliżej.

Mówię to mając świadomość tego, że kobiety są tutaj traktowane niesprawiedliwie. Nie będę się rozwodzić nad tym, że jeszcze kilkanaście lat temu w niektórych częsciach Szwajcarii pracodawca zatrudniając kobietę pytał czy jej mąż wyraża na to zgodę. Raczej skupię się na tym co tu i teraz.

Płatny urlop macierzyński trwa niestety tylko trzy miesiące. Mając czteromiesięczne dziecko trudno mi sobie wyobrazić, że je zostawiam na dziesięć godzin dziennie w żłobku czy z nianią (obie opcje bardzo kosztowne, żłobek ok 2500 chf miesięcznie, zatrudnienie niani kosztuje jeszcze więcej). Na szczęście zazwyczaj jedna pensja wystarcza żeby godnie żyć, a nawet coś odłożyć, jeśli nie latamy do Dubaju co weekend :D.

Potem dochodzą takie kwiatki jak przedszkole do południa, czyli po południu albo płatna opieka nad dzieckiem albo praca na pół etatu (na szczęście dość popularna forma zatrudnienia).

Co tu dużo mówić, jak ma się dziecko to trochę do chrzanu z karierą, chyba że nie ma się takiego wewnętrznego oporu przed oddaniem go pod opiekę innych, jak ja mam i gdy zarabia się na tyle dużo, że to jakoś nie bije po kieszeni.

Myślę, że jeśli kobieta jest mocno zdeterminowana to sobie poradzi i znajdzie wyjście, czasem to może oznaczać przebranżowienie. Nie jest łatwo, ale jeśli się znajdzie własną scieżkę, która godzi macierzyństwo z samorozwojem/pracą to potem już można odcinać kupony.

Ewa

Myślę, że każda z nas ma swoją osobistą historię, a odpowiedzi na to pytanie będą tak różne, jak różna jest każda kobieta, a także jej obecny status.

Bo czy życie tutaj jest łatwe czy trudne zależy od wielu czynników, takich jak wyształcenie, znajomość języka, nastawienie do życia, dochody, a nawet ilość dzieci.

Ja osobiście mogę powiedzieć, że życie w Szwajcarii nie jest trudne. Może tylko na początku, kiedy tu przyjechałam i nie znałam jeszcze tak dobrze języka, systemu, ludzi i zwyczajów. Jestem osobą otwartą i lubię wyzwania, więc robiła wiele, aby czuć się w Szwajcarii jak w domu.

Odkrywałam powoli wsyzstkie możliwości, jakie ten kraj oferuje. Praca zawodowa, możliwości kształcenia się w wielu kierunkach, tę łatwość decydowania czy wyjść dzisiaj z koleżankami do restauracji czy iść do kina i baru. Nawet w tak kontrowersyjnym temacie jak Pille Danach (Pigułka Po) czy legalna aborcja – kobieta może tutaj decydować sama o sobie.

Jednym z niewielu dla mnie negatywów jest system szkolny. Horror dla każdej pracującej mamy. Dzieciaki wracają do domu w czasie obiadu i znam kilka kobiet, które niechętnie siedzą w domu, ale niestety nie ma miejsca, gdzie dzieci mogłyby spędzić tą przerwę. Na dodatek, jeśli jest się obcokrajowcem to często nie ma babci czy dziadka, którzy mogliby pomóc.

Na dzień dzisiejszy nie widzę dla siebie powrotu do Polski. Szwajcaria jest moim domem.

Agata

Czy bycie kobieta w Szwajcarii jest oznacza trudne czy łatwe życie? Ja powiem tak ani łatwe ani trudne. Zależy od nastawienie do ludzi, do życia. Moje początkowe lata nie były łatwe, ale teraz korzystam z życia. Wspominając początki w Szwajcarii mogłabym się dołączyć do akcji me too, ale jak mówi stare przysłowie, co było, a nie jest nie pisze się w rejestr.

W życiu zawodowym i prywatnym nigdy nie spotkałam się z dyskryminacją płci. Czasami mam wrażenie, że bycie kobieta ma same plusy. Nie robię kariery w korporacji, wiec nie wiem jak się tam sprawy maja, ale w fundacji, w której pracuje, kobiety mają znaczną przewagę.

Rozmawiając z rolnikami, z moim bądź co bądź silnym słowiańskim akcentem, jestem w stanie załatwić dużo więcej niż koledzy. Ważne jest, żeby nie obrażać się za każdy żart pod naszym adresem, jako Polki czy kobiety.

Na temat kobiety w roli matki nie będę się wypowiadać, bo uważam, ze opieka nad dzieckiem leży po obu stronach.

Anna Ł.

Moim zdaniem – a jestem mężatką, bezdzietną i pracującą kobietą – życie w Szwajcarii nie jest trudne.

A dlaczego miałoby być? Wszystko jest bardzo łatwo dostepne. Utrudnień, jako takich w urzędzie też nie miałam.

Natomast myślę, że schody zaczynają się przy dzieciach. Z moich obserwacji wynika, że wyjścia są dwa: pracujesz i wynajmujesz nianię albo siedzisz w domu i “chowasz” dzieci.

Może inaczej jest w przypadku, kiedy kobieta prowadzi własny biznes i może wszystko dostosować pod reguły panujące w Szwajcarii związane z odbiorem dzieci z przedszkola czy też szkoły. Wtedy może być ciężko.

Nie mam zbyt dużego doświadczenia w życiu wśród Szwajcarów, natomiast pracuję w restauracji w typowo szwajcarskiej, małej miejscowości i jedyne, co zauważyłam to, że kobiety w Szwajcarii czasem nie są traktowane z szacunkiem, ale – co najlepsze – szwajcarskie kobiety nawet tego nie wymagają.

Może to kwestia tego otoczenia albo mam mylne spojrzenie. Sama nie wiem.

Monika

Życie kobiet w Szwajcarii zasadniczo nie różni się od tego w innych krajach. Ma swoje plusy, ma też minusy, tylko w innych miejscach. Będę pisała z pozycji mężatki i matki mieszkającej w małym kantonie.

Zacznijmy od dzieci. Tu jest słodko-gorzko. Obowiązkowe przedszkole to w naszym przypadku zajęcia 8:15-11:15 i 2 razy w tygodniu dodatkowe około dwie godziny po godzinie 14. Sprawia to, że cały dzień jest rozbity, praca choćby na cząstkę etatu utrudniona (dojazdy!), a wynajęcie opiekunki czy znalezienie Tagesmutter to nie taka łatwa sprawa. Gdzie są plusy? Przedszkolanki namawiają, aby już czterolatki chodziły same do przedszkola i tak samo z niego wracały. Na dworze za zimno? Za gorąco? Siedzisz w domu i czekasz, aż dziecko dotrze do celu samo, bez Twojego wysiłku. Ba, po jego wyjściu możesz odespać zarwaną przez książkę nockę. Istnieje wtedy szansa, że nie zauważysz jego pięciominutowego spóźnienia i nie osiwiejesz. A to plus, fryzjerzy są dość drodzy.

Praca. Tu pojawia się problem. Jeśli masz dzieci, to pracodawcy mniej chętnie rozpatrzą Twoje CV. Jak już pracę dostaniesz, to lwią część zarobków oddasz opiekunce. No i razem z mężem zostaniecie dużo wyżej opodatkowani, bo jeśli w rodzinie pracuje tylko jedna połówka, to podatek potrafi być niższy nawet kilkukrotnie. Tu jednak pozostaje furtka dla kobiet z talentem – jeśli możesz zarobić na swoim hobby lub samozatrudnić się w jakiś sposób – nie odprowadzasz podatku aż do kwoty 2,5 tysiąca miesięcznie. Wszystko co zarobisz wydasz na waciki, w przeciwieństwie do męża, który ze swoich zarobków łoży na szkoły, drogi i inne takie.

Spokój. Nikt nie zaczepia Cię, nie pyta gdzie dziecko ma czapeczkę i czemu nie ma skarpetek, nie spojrzy krzywo na dresy w których wyszłaś po chleb, ani nie skomentuje nieogarniętej fryzury. Możesz być sobą, wyjść przed blok na boso w czasie deszczu, a sąsiedzi nadal będą mówić Ci “dzień dobry”.

Wysoki poziom wolności decyzji. Aptekarka nie zasłoni się klauzulą sumienia, lekarz wykona każde badanie o jakie poprosisz i poinformuje o możliwościach postępowania w danym przypadku.

Kaja

Wszystko zależy od wielu czynników. Kobietom Szwajcarkom jest pewnie łatwiej niż kobietom nie-Szwajcarkom. Kobietom żonom/partnerkom Szwajcarów jest pewnie łatwiej niż kobietom żonom/partnerkom nie-Szwajcarów. Kobietom-matkom jest pewnie łatwiej niż kobietom nie-matkom. A w ogóle to bycie kobietą w Szwajcarii łatwe nie jest, z wielu powodów. Niech je więc po kolei rozpatrzymy.

Patriarchat jest do dziś preferowanym systemem społecznym Szwajcarii. Nie ma co do tego wątpliwości, choć oczywiście sytuacja jest o wiele lepsza niż powiedzmy 50 lat temu – co nie oznacza że jest dobrze. Nadal pokutuje przekonanie że kobieta, nawet jeśli chce pracować, to tylko do momentu kiedy pojawią się dzieci – wtedy raczej powinna z nimi zostać w domu.

Oczywiście, plusem życia w Szwajcarii (a zwłaszcza jej niemieckojęzycznej części) jest to iż najczęściej (nie zawsze!) jeden dochód wystarcza na utrzymanie rodziny. Mówię “nie zawsze”, bo czasem zdarza się że żona musi wrócić do pracy bo z jednej pensji żyje się dość oszczędnie. W ogóle pracujące kobiety muszą się zmagać z tzw szklanym sufitem czyli brakiem równości w wynagrodzeniach, niechęci do zatrudniania kobiet w tzw. wieku rozrodczym i faktem iż zadawanie pytań o chęć posiadania dzieci w przyszłości (choć niezgodne z prawem) jest stosowane podczas rozmów o pracę nagminnie.

Sama mogę przytoczyć przykład z własnej wizyty w RAV (Regionale Arbeitsvermittlungszentren, odpowiednik naszego biura Urzędu Pracy) – po zapoznaniu się z moim CV, pani bardzo życzliwie i bez cienia złośliwości spytała się czy może, zamiast szukać pracy na kasie, nie wolałabym zostać w domu i mieć dzieci, bo przecież zarobki mojego partnera są wystarczające aby nas utrzymać. Naprawdę wierzę że nie powiedziała tego protekcjonalnie, tylko myślała że mi pomaga.

W końcu udało się i mnie znaleźć pracę po naprawdę długim czasie poszukiwań i to częściowo dlatego że zaczęłam od wolontariatu, a częściowo – jak bardzo duży odsetek kobiet ekspatek i tzw. “trailing spouses” czyli partnerek które emigrowały “za mężem” – bo znalazłam sobie własną niszę rynkową i poszłam w samozatrudnienie. Znalezienie pracy poza tzw pożądanymi sektorami (finanse, bankowość, IT, farmakologia) jest dla kobiet wyjątkowo trudne, a nawet w ramach tych sektorów nie jest wcale łatwiej – małe możliwości awansu, nierówne wynagrodzenia, zwolnienie po powrocie z urlopu macierzyńskiego to tylko kilka z problemów z jakimi zmagają się kobiety profesjonalistki w Szwajcarii. Dlatego też wiele z nas wybiera tę ścieżkę którą poniekąd narzuca im społeczeństwo, i zostaje z dziećmi w domu, mając świadomość że jej pensja, i tak niższa od mężowskiej, będzie starczała na opłacenie niani. Nie mówię że tak jest łatwiej – bo bycie mamą to praca na pełen etat i jestem pełna podziwu dla każdej mamy, pracującej zawodowo czy też nie – ale na pewno jest to bardziej społecznie akceptowalne rozwiązanie.

Naturalnie można też zabawić się w adwokata diabła i powiedzieć, no tak, rzeczywiście, ale wam źle, baby, siedzicie w domu z dziećmi, jedna pensja starcza wam na godne życie, jeździcie na wakacje, dzieci mają co jeść, co na siebie założyć – i jeszcze narzekacie? Przecież są kraje (jak nasza ukochana ojczyzna) w której z jednej pensji ledwo może wyżyć jedna osoba, a co dopiero rodzina z dziećmi, zarobki są niskie, podatki wysokie, wszystko jest drogie. Każda by chciała tak mieć jak wy, a wam nie pasuje.

Jasne – zawsze można znaleźć miejsca w których jest gorzej, jak na przykład Salwador czy Manila. Chodzi jednak o coś nieco głębszego – w kraju takim jak Szwajcaria, który pozwala swoim obywatelom na tak ogromną decyzyjność w kwestiach lokalnych i politycznych, gdzie ogłoszono niemal stan wyjątkowy kiedy stopa bezrobocia wzrosła do 4%, gdzie jakość życia jest tak wysoka jak zarobki nie powinno być tak, że dla nierzadko wykształconej, oczytanej i doświadczonej zawodowo kobiety, zdolnej pracować równie ciężko co jej męski współpracownik, jedyną opcją jest bycie mamą w domu z dziećmi albo znalezienie sobie hobby i przekształcenie go w dodatkowe źródło dochodów.

Nie mam rozwiązania na ten problem poza zmianą mentalności, a to jak wiemy trwa. Póki co, przyklaskuję serdecznie i wspieram jak mogę działalność zawodową moich koleżanek ekspatek, wspaniałych, utalentowanych kobiet fotografek, pisarek, stylistek, makijażystek, opiekunek dla dzieci czy osób starszych, i wielu wielu innych. Trzymajcie się kochane – nasz czas nadejdzie!

Ada

Trudno mi jest odpowiedzieć na to pytanie, bo jest ono uzależnione od tego, co jest dla nas punktem odniesienia.

Czy trudniej jest tu być kobietą niż w innych krajach Europy Zachodniej? Nie, dosyć podobna jest rola kobiety.

Czy łatwiej niż w Polsce? Tak. Może nie łatwiej, ale przyjemniej.

Kobieta nie jest postrzegana jako inkubator, nikt nie słyszał o fenomenie klauzuli sumienia, nikt nie ślini kobiecej ręki na powitanie. Kwestia zaledwie trzymiesięcznego urlopu macierzyńskiego też jest dosyć istotna, ale nie mogę się wypowiadać na temat tego czy to utrudnia czy też ułatwia życie kobietom-matkom.

Wydaje mi się, że bardziej akceptowane są kobiety w związkach, choć singielek i singli jest tutaj bardzo dużo. Kobieta, która nie jest w stałym związku i jest obcokrajowcem z pewnością musi dużo więcej z siebie dać, żeby osiągnąć zamierzone cele.

Podczas rozmów kwalifikacyjnych z pracodawcami nigdy nie odczułam tego, że moja płeć jest problemem

A tak ogólnie to wszędzie, niezależnie od kraju, być kobietą jest trudno, równoprawnienie, równe zarobki to utopia. Seksistowskie żarty, reklama, zakamuflowany przymys bycia wiecznie młodną, zadbaną i płodną mają się tutaj bardzo dobrze.

Tutaj i wszędzie.


Zdjęcie tytułowe: AE Krol Photography

7 odpowiedzi do “Czy łatwo jest być kobietą w Szwajcarii – Rozmowy na Dzień Kobiet”

  1. Widzisz, nie przeprowadziłeś ze mną wywiadu, a opowiedziałabym ci o możliwościach jakie ma mama w Szwajcarii. I nie tylko wybór między pracą a wychowywaniem dziecka. Obie czynności można połączyć. Wpadła na to znana szwajcarska firma Migros, która w zeszłym roku obchodziła z pompą swoje 75 urodziny, a w 1944 roku stworzyła plan pomocy społeczeństwu, zakładając Migros Klubschule. Dziś można wziąć udział w ponad 600 kursach w różnych częściach Helwecji. MKS słynie głównie z kursów językowych, ma jednak ofertę rozwojową dla “kur domowych”. Na niektóre kursy można zabrać dzieci, albo “wymienić” się z mężem, gdyż wiele z nich organizowanych jest w weekendy, albo wieczorami. ( I mi się zdarzyło iść na jakiś kurs z dzieckiem, bo mężowi coś wypadło). Nauka wykonywania biżuterii w metalach szlachetnych, kursy fotografii, malowania czy florystyki, to tylko niektóre z nich. Znam wiele kobiet, które po tych kursach otworzyły swoją działalność gospodarczą i pracują w domu. Jest również wiele organizacji, które pomagają takim paniom na starcie, więc jak widzisz jest wiele możliwości “niesiedzenia” z dziećmi. Panie jednak są niedoinformowane, albo nie znają języka.
    Babeczki, nie bójcie się! Inwestujcie w siebie! Powodzenia ! 🙂

    1. Widzę ilość osób desperacko próbujących sprzedać swoją autorską biżuterię czy inne wyroby, to jest odpowiedź na problem pracy dla kobiet w Szwajcarii? Robić biżuterie i ją sprzedawać? Czy zarobimy na tyle, zeby opłacić chociażby złobek albo prywatną opiekę nad dzieckiem, kiedy chodzi do przedszkola 8:15-11:15? Można znac niemiecki i mieć kilka lat doświadczenia wokół IT i wciąż nie znaleźć tutaj pracy przez rok, dwa, trzy. Tu nie chodzi o to, że ktoś się “boi”, bezrobocie dla profesjonalistów jest ogromne wsród kobiet i męzczyzn, ale to kobiety są w DUŻO gorszej sytuacji. Nie każdego zachwyci kurs florystyczny i “własna firma”, która nie pozwoli w życiu tej kobiecie utrzymać się samodzielnie, jeśli nagle byłaby taka potrzeba. Udawanie, że problemu nie ma, nie jest rozwiązaniem.

  2. Bardzo to ciekawie brzmi, zupełnie nie miałam żadnej wiedzy o Szwajcarii. Ale brakuje mi najważniejszego – nikt nie napisał, jak się tam żyje kobietom niepełnosprawnym. Jaką mają pomoc, czy są skazane na domy opieki, jeśli są niesamodzielne, czy może mają opiekunów z OPS. Czy kobiety niezdolne do pracy żyją godnie i wystarcza im renty na leki. Czy mogą wyjść z domu, czy – tak jak w Polsce – nie wolno im ani wyjść (bo już chodnik jest nieprzystosowany), ani wejść do przychodni (bo do wyboru są albo schody, albo pochylnia). Bardzo mnie to ciekawi.

  3. Dzien Dobry Pani Dago. Dom opieki jest proponowany dla kobiet, ktore nie maja pomocnej reki ze strony rodziny. Jest to nie zalezne od wieku. Decyzja zamieszkania w specjalistycznym osrodku, zalezy rowniez od % ubytku na zdrowiu jaki jest obecny u takiej osoby w danej chwili. Rozmowa o umieszczeniu takiej osoby przeprowadzana jest w obecnosci, tej osoby, jej rodziny (albo tutora), jej lekarza (rodzinnego, specjalisty od problemow obecnych u tej osoby), pielegniarki srodowiskowej, chefa odpowiedzialnego za przyjecia do domu dla niepelnosprawnych, a i rowniez pilegniarki (BRIO) ktora sie zajmuje tylko i wylacznie umieszaniem osob w domach starcow jak i w domach przystosowanych dla osob niepelnosprawnych. Sa to domy gdzie sa organizowane czeste wycieczki kulturo-krajoznawcze, sa organizowane roznego rodzaju atrakcje (gimnastyka, urodziny, animacje, spotkania i objady z rodzina, wyjscia do kina, teatru, do opery, nad jezioro Leman, w gory, do restauracji itp), pozwalajace zapewnic utrzymanie, lub tez nawet rozwoj tej tez osoby. Celem takiej instytucji jest zachowanie jak naljleprzej sprawnosci, czy tez jej rozwiniecie, jezeli jest to oczywiscie mozliwe, pracuje sie rowniez nad zachowaniem rownowagi bio-psycho-spolecznej osoby niepelnosprawnej. Jezeli chodzi np o wozki elektryczne osobistej lokomocji, zakup jest po czesci pokrywany porzez ubezpieczenie renty tej osoby, po czesci poprzez jej ubezpieczenie i zdrowotne i po czesci poprzez osobe niepelnosprawna. Osoby zamozne maja prywatnego opiekuna (albo kilku) z ktorym jest osobiscie ustalana ilosc godzin i styl wspolpracy tygodniowej. Osoby srednio niepelnosprawne, moga korzystac z pomocy pielegniarek, ergoterapeutow (itd) srodowiskowych. Te osoby potrafia sie poruszac najczesciej samodzielnie (na wuzku inwalidzkim) po miescie, ktore jest bardzo dobrze przystosowane dla tego typu populacji. Mieszkaja one w budynkach doskonale przystosowanych dla roznego rodzaju problemow zdrowotnych. W takim mieszkaniu moga byc wmontowane szyny sufitowe, majace na celu latwiejsze przemieszczanie sie z pomieszczenia do pomieszczenia, obecne sa szerokie ramy drzwi, stosowne dla kazdego typu wozka inwalidzkiego, prysznic bez przeszkod ergonomicznych z dodatkowymi uchwytami, przystosowanymi dla kazdej osoby, umozliwiajace jak najwyzszy poziom samodzielnego zycia. Takie przystosowanie obowiazuje sklepy, kina, parkingi, autobusy, stacje pociagowa, aeroporty etc. Osoby korzystajace z renty, musza liczyc sie z kazdym, nawet najdrobniejszym wydatkiem, leki sa pokrywane przez ubezpieczenie rety i zdrowotne, ale w 1wszej kolejnosci osoby sama oplaca leki poczym wysylaja rachunek do ubezpieczenia. Wszystko ma znajdowac sie na tak zwanych listach zaakceptowanych poprzez unbezpieczenie danej osoby. Mam nadzieje ze udalo mi sie odpowiedziec na “najwazniejsze” punkty Pani “zaciekawienia”. Zakanczajac Przesylam Pani moje jak naljleprze pozdrowienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *