Chwała Wielkiej Polsce

CHWAŁA WIELKIEJ POLSCE! – krzyknął na przywitanie żołnierz formacji Wojsk Ochrony Pogranicza Ziem Zachodnich.

– Wielkiej? – zastanowił się Filip. Terytorialnie niezaprzeczalnie wielkiej. Stał właśnie w pobliżu punktu granicznego Zgorzelec-Schaffhausen, jednego z wielu na granicy Rzeczypospolitej Polskiej Wielu Narodów i Półautonomicznej Konfederacji Szwajcarii i Polski. Żołnierz ochrony pogranicza był dla niego już kolejną, rutynową kontrolą przez wjazdem do kraju, niegdyś określanego jako Szwajcaria. Która notabene miała sporo szczęścia. Jako jeden z krajów zachodnich zachowała pewną autonomię i nie była zależna od Rządu Centralnego w Warszawie.

Ironia losu – pomyślał Filip. 100 lat temu jego pradziadek przyjeżdzał tu zbierać sezonowo warzywa, pomagać na roli. Teraz to Szwajcarzy emigrowali do Wschodniej Europy i Azji w poszukiwaniu lepszego jutra. Chuj, dupa i kamieni kupa – to zostało po Europie, jaką pamiętał jego dziadek.

Nic tego nie zapowiadało. Ale tak właściwie wydarzeń ostatnich kilkudziesięciu lat nie przewidziałby nikt. Konflikt w sercu Europy. Polacy – ku zaskoczeniu wszystkich – stawiający zaciekły opór Rosji i Niemcom, które po raz kolejny miały ochotę na nasze ziemie? Sojusz z Chinami? Ogromna mobilizacja w czasie kryzysu, potężna fala kontruderzeniowa na obu frontach. Bohaterstwo w czasie próby było czymś, czym Polacy mogliby szczycić się jeszcze przez wieki. Sobieski byłby dumny.

Gdy żołnierz sprawdzał dokumenty, Filip zapalił papierosa. Skoro byliśmy tak silni wtedy, co spieprzyło się potem? No, co się stało. Wiadomo, zaczęliśmy się kłócić. Tak, jak zagrożenie zjednoczyło Polaków, tak zwycięstwo spolaryzowało społeczeństwo na niewybrażalną skalę. Ci, którzy próbowali racjonalnie planować kolejne kroki versus ci, który teraz k… my, chcieli sobie zadoścuczynić za lata upokorzeń.

Tyle, że powojenny dobrobyt został przejedzony w przeciągu 50 lat od końca wojny. Szwajcarskie idee, które próbowano zaszczepić na polskim gruncie –  referenda, władzę ludu obróciły się całkowicie przeciwko nam. Kolejne inicjatywy przechodziły jedna po drugiej. Dochód bezwarunkowy dla osób legitymujących się polskim paszportem był w założeniu szczytny, tyle, że napędził hiperinflację. W archiwach trafiał na relacje Polaków narzekających na ceny w Szwajcarii. Wspomniał Wenezuelę z okolich 2018 roku, przy tym to co się działo teraz, to było małe miki. Katastrofa ekologiczna była tylko wisienką na torcie totalnego bajzlu.

Co się dzieje, gdy wybucha kryzys? Należy znaleźć winnego. I najlepiej zwrócić się po pomoc do Opatrzności. Stawiane masowo świątynie nie pomagały jednak. Bo czy kiedykolwiek pomagały?– pomyślał.

Żołnierz w międzyczasie sprawdził dokumenty i podał Filipowi paszport z wbitą wizą życząc miłego pobytu w Schaff…

– MACIEK, KURWA! CO TY ROBISZ? ŚPISZ?! – potężny ryk z CB radio poderwał Macieja na nogi.

– Nie, nic takiego – Maciek otrząsnął się i spojrzał przez nieco zaparowaną szybę swojego TIRa. Był następny w kolejce. Zerknął na notes i niedokończone zdanie. Dopisał na szybko – …hausen.

– Guten Morgen – przywitał go funkcjonariusz szwajcarskiej służby celnej.

– Morgen – odpowiedział Maciek i podał mu dokumenty. Po chwili pod nosem wyszeptał: chwała wielkiej Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *