Cnota Oszczędzania

Jest takie szwajcarskie powiedzenie – kto nie szanuje rappena, nie jest wart franka. Oszczędność. Szwajcarska cnota. Nigdy bym nie pomyślała, że specyficzny szacunek do pieniędzy stanie się napędem wydarzeń, które miały miejsce w naszym życiu. Mam na imię Marta i opowiem wam historię, w którą sama nadal nie jestem w stanie w pełni uwierzyć.

Czytaj dalej Cnota Oszczędzania

(Nie)wielka Cena Pełnej Przynależności

Obudziła się na mokrej od potu poduszce i przykryta przesiąkiętą tym samym potem kołdrą. Obróciła poduszkę na drugą stronę, to samo zrobiła z nakryciem. Poczuła przyjemny chłód. Zamknęła oczy i próbowała zasnąć. Nie potrafiła.

Spojrzała na zegarek, dochodziła trzecia dwadzieścia rano. Jeszcze kilka godzin. W szwajcarskim urzędzie do spraw migracji miała stawić się około godziny dziewiątej.

Czytaj dalej (Nie)wielka Cena Pełnej Przynależności

Trudy Szwajcarskiej Spontaniczności

Czynność, która w Polsce uchodziła za tak banalną, że nie warto poświęcać jej większej uwagi i której wykonanie poprzedza z reguły proste pytanie z kilkoma opcjami – idziemy na piwo/kawę/do baru/na drinka? – tu w Szwajcarii rozrastała się do rozmiarów całego rytuału i to było coś, do czego Weronika nadal nie mogła przywyknąć. Wyjście na kawę? Ależ oczywiście! Ale planowane z trzytygodniowym wyprzedzeniem, poprzedzone zaproszeniem pisemym, wręczanym na poduszeczkach przez dzieci ubrane w tradycyjne dla danej gminy stroje i tańczące do dźwięków rogu alpejskiego, wyjście oczywiście zaplanowane co do minuty, o której, dokąd, co na miejscu, jak długo na miejscu, jak powrót, kiedy powrót.

Czytaj dalej Trudy Szwajcarskiej Spontaniczności

Pierwszy Bratwurst Hrabiego Barry Kenta

Czy może być piękniejszy widok niż potężny gazowy grill obłożony równo poukładanymi sztukami kiełbasy i chłodzące się w wiaderkach z zimną wodą buteleczki piwa? Mario był przekonany, że przynajmniej dzisiejszego dnia to prawdopodobnie najpiękniejsze, co go czeka. No i w ogóle to zaskoczenie, pierwszy dzień w pracy, którą załatwił mu Sławek, a tu szef postanawia zrobić małą imprezkę integracyjną.

Leżące na grillu kiełbasy przykuły uwagę Mario. Nie był co do nich pewny, kształtem przypominały na pewno kiełbasy, ale miały dość dziwną fakturę, tak jakby stanowiły jednolitą białą masę, nie kojarzące się z wnętrzem kiełbas, które znał z Polski. Bratwurst cielęcy. Tutejszy przysmak. Mięso cielęce uszlachetnione alpejskim mlekiem… Stąd ten kolor, stąd ta faktura…

Czytaj dalej Pierwszy Bratwurst Hrabiego Barry Kenta

Opiekunka. Tanio.

Weronika od godziny siedziała na małym stołeczku wpatrując się w bawiące się na dmuchanych zjeżdzalniach, osznurowanych ścianach do wspinania i obłożonych materacami tunelach dzieciaki. Gdzieś tam było też to, którym miała się opiekować, ale wyszła z założenia, że tu – na krytym placu zabaw jest bezpieczne. Zresztą, nie chciało jej się ganiać za jej podopiecznym za sześćset franków miesięcznie, bez ubezpieczenia, za to z mieszkaniem i wyżywieniem. Mieszkaniem – małym pokojem z łóżkiem z IKEA, wyżywieniem, bułki, dżem, spaghetti z sosem pomidorowym, bo pani mama i pan tata i tak jedli na mieście.

Czytaj dalej Opiekunka. Tanio.

Autobusem Do Helwecji

LAJF IS LAJF, NANANANANA! – ryknęło z głośników, ale speszony kierowca zaraz ściszył muzykę. Stali już na granicy szwajcarsko-niemieckiej i nie chciał na siebie niepotrzebnie ściągać dodatkowej uwagi. Wystarczyły polskie rejestracje autobusu by skrupulatnym szwajcarskim celnikom włączyła się lampka alarmowa i ochota na przeszukiwanie bagaży pasażerów. Papierosy, konserwy mięsne, kaszaneczka, wałówka od mamy, może jakaś  jedna czy druga butelka wódki. Autobus z Polski oznaczał dla nich szansę uzupełnienia konfederacyjnej kasy. Blankiety na mandaty i kugelszrajbery z wysuniętymi ostrzami czekały już w pogotowiu.

Czytaj dalej Autobusem Do Helwecji

Chwała Wielkiej Polsce

CHWAŁA WIELKIEJ POLSCE! – krzyknął na przywitanie żołnierz formacji Wojsk Ochrony Pogranicza Ziem Zachodnich.

– Wielkiej? – zastanowił się Filip. Terytorialnie niezaprzeczalnie wielkiej. Stał właśnie w pobliżu punktu granicznego Zgorzelec-Schaffhausen, jednego z wielu na granicy Rzeczypospolitej Polskiej Wielu Narodów i Półautonomicznej Konfederacji Szwajcarii i Polski. Żołnierz ochrony pogranicza był dla niego już kolejną, rutynową kontrolą przez wjazdem do kraju, niegdyś określanego jako Szwajcaria. Która notabene miała sporo szczęścia. Jako jeden z krajów zachodnich zachowała pewną autonomię i nie była zależna od Rządu Centralnego w Warszawie.

Czytaj dalej Chwała Wielkiej Polsce

Szwajcarski Dwugłos #1 – Hip Hop czy Jodłowanie?

“Szwajcarski Dwugłos” to seria pytań i odpowiedzi, w których autorzy blogów I’m Not Swiss – Agnieszka Kamińska i Swiss Tales – Lambert Król wypowiadają się na różne tematy związane ze szwajcarską rzeczywistością. Na początek pięć trudnych wyborów.

Poniżej moje odpowiedzi, a na samym końcu tekstu link do bloga Agnieszki.

Czytaj dalej Szwajcarski Dwugłos #1 – Hip Hop czy Jodłowanie?