Adam i Zgubiony Klucz

Stracić klucze i zdać sobie z tego sprawę tuż przed północą, stojąc przed drzwiami wynajmowanego mieszkania to przegrać. W Szwajcarii to przegrać minimum dwa razy.

Adam był przekonany, że mimo, że do północy pozostało około 45 minut dzisiejszy dzień jeszcze nie zakończył i jeszcze parę innych aspektów jego rzeczywistości mogło się – jak to figlarnie lubił nazywać – zesrać.

– OK – pomyślał szybko – na dole w garażu podziemnym czeka żona i dwójka zmęczonych podróżą dzieci. Drzwi mocne, przez okno nie wejdę, kluczy nie ma. Jak mi jeszcze teraz padnie komórka to chyba się potnę.

Na szczęście telefon jeszcze działał i mimo wolnego internetu wygrzebał numer do czynnego całą dobę serwisu ślusarskiego.

Nie musiał długo czekać, gdy w drzwiach wejściowych budynku pojawił się chyba 2 metrowy facet, zbudowany niczym zawodnik MMA, jak się potem okazało, rodem z Kazachstanu.

– Dostanę lepę na ryj, okradnie mnie z resztek dobytku i godności i odejdzie – pierwsza prognoza wydarzeń tamtej nocy Adama nie była zbyt optymistyczna.

Kazach okazał się jednak dość równym gościem, weszli na górę, on spojrzał na zamek, potem na Adama i stwierdził krótko – no, to wiercimy.

No i zaczęło się wiercenie.

Adam przypomniał sobie wtedy o starym komiksie z Tytusem, Romkiem i Atomkiem, gdzie cała ekipa specjalnym pojazdem – wkrętaczem penetrowała wnętrze ziemi. Tu wkrętacz był znacząco mniejszy, ale robił potężny huk, co musiało źle się skończyć.

Nagle z piętra wyżej zbiegł sąsiad. Adam poznał go od razu. Sąsiad jednak nie zauważył nawet obecności Adama, a  – podejrzewając najgorsze – wymierzył trzymany w ręce pistolet w Kazacha.

Adam zbladł. Mówi się, że każdy Szwajcar ma w domu broń, teraz miał okazję zobaczyć tenże arsenał na żywo.

– Nie, nie, to nie tak – zaprotestował Adam, zanim jeszcze doszło do rozlewu krwi. Zgubiłem klucze, pan pomaga mi wejść!

– Aaa, wszystko jasne. Dobrze, chciałem się upewnić, co jest grane. Dobrej nocy!

Na tym jednak się nie skończyło, bo rychło pojawiła się sąsiadka z dołu z mężem.

– Co tu się dzieje?! – zaczęła krzyczeć w szwajcarskim dialekcie. Głowa mi pęknie, zaraz oszaleję! Znowu są przez Was problemy!

Kazach próbował jakoś uspokajać babola, ale mimo biegłego niemieckiego, jego rosyjski akcent niespecjalnie w tym pomagał.

W końcu jednak sąsiadka odeszła, a Kazach mógł wiercić dalej.

– Spokojnie, rzucił do Adama – już kończę. Jeszcze tylko zamontujemy nowy zamek i będzie git.

W końcu weszli do mieszkania, Kazach siadł przy stole, wyjął jakieś formularze i zaczął pisać.

– Dziękuję za pomoc – powiedział cicho Adam.

– Nie ma za co – odpowiedział Kazach. 1000 Franków się należy.

1000 Franków!? – Adam jęknął z zaskoczenia. Nie mam przy sobie tyle gotówki!

– Kein Problem, mam terminal, można kartą płacić – dopowiedział Kazach i wyjął podręczny terminal do płatności bezgotówkowych. Obsługa klienta rodem z 21 wieku.

Adam drżącą ręką wprowadził kartę do terminala i wbił PIN. 1000 Franków. Za przewiercenie zamka i wstawienie nowego – prowizorycznego. Mit o Szwajcarii jako raju na ziemi nieco zbladł, a życie tutaj miało swoją cenę.

Adama tknęła w tym momencie myśl, że właściwie wszystko w Szwajcarii rozbija się mniej lub bardziej o pieniądze.

Danke, spasiba – rzucił Kazach. Gute Nacht ! – Kazach po chwili zniknął w drzwiach

Adam ocknął się z zamyślenia.

Jasne, będzie na pewno dobra – pomyslał Antek i zszedł do garażu, by przenieść bagaże. Dzieciaki spały w fotelikach samochodowych.

Następnego ranka spotkał swoją szwajcarską sąsiadkę.

– Przepraszam za kłopot. Wie Pani, mieliśmy problem, zgubiłem klucze i nie miałem jak wejść do domu.

– No, brakło Panu zdecydowanie empatii, trzeba było jechać z rodziną do hotelu, a ślusarza wzywać w dzień.

Zrezygowany Adam nic nie odpowiedział. Hotel? O północy? Z dwójką dzieci? Nie miał siły na kontrargumentowanie bzdur tej idiotki.

Pozostało wykonać telefon do firmy wynajmującej mieszkanie.

– Rozumiem, wszystko jasne, proszę się nic nie przejmować, to się zdarza – zapewniała miła pani po drugiej stronie słuchawki.

– Cieszę się – Adam próbował wymusić szczątkową radość w głosie. Ile to będzie w ogóle kosztowało?

– Jakieś 800 Franków za wymianę zamka, kluczy. Plus robocizna dozorcy. Miłego dnia!

2 odpowiedzi do “Adam i Zgubiony Klucz”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *