Pożeranie (w) Szwajcarii

Poderwałem się od biurka i zacząłem biec omijając leżące na podłodze półżywe ciała kolegów, którzy niczym wyrzucone na brzeg ryby wierzgali rękami i nogami próbując rozpaczliwie złapać jakiś łyk powietrza. Nadaremno. Strach przed utratą pracy dusił ich coraz mocniej, a oni, jeden po drugim, zaczynali zastygać w bezruchu patrząc na zamierające przestrzenie biura szklącymi się oczami.

Czytaj dalej Pożeranie (w) Szwajcarii

Imprezowe życie na krawędzi

W nowoczesnym, położonym niedaleko dworca Zurich Oerlikon mieszkaniu dochodziła pierwsza w nocy, kiedy do drzwi wejściowych ktoś zadzwonił. Głośne rozmowy nagle ucichły, ktoś szybko wyciszył muzykę, wszyscy zamarli niczym manekiny na wystawie sklepowej. O tej porze nie można było się już spodziewać gości, wszyscy byli od paru godzin na miejscu. Może ktoś zamawiał kebab? Nikt nie zamawiał kebaba.

Czytaj dalej Imprezowe życie na krawędzi

Szwajcarskie mikrozachwyty

Przyjedź do Szwajcarii. Zachłyśnij się widokiem Alp. Podziwiaj porządek na ulicach. Sprawnie działający transport publiczny. Rozkoszuj się kawałkiem chleba nasiąkającym gorącym fondue. Wyśmienitym kieliszkiem dobrego, szwajcarskiego wina. Ciesz się niezawodnym, szwajcarskim zegarkiem na swojej dłoni.

A może spróbujmy inaczej? Sięgnijmy głębiej. Spójrzmy na Szwajcarię z innej strony i poczujmy satysfakcję z rzeczy, które zwykłego turystę mało co obchodzą.

Czytaj dalej Szwajcarskie mikrozachwyty

Multikulti (czyli szkic opowiadania, które nie trafiło do książki)

– BASTA! I ha gnueg! – krzyczy Chiara, a ja próbuję się domyśleć, czy to jeszcze szwajcarski dialekt czy może już język włoski, a może to i to. Nagle podbiega moja córka i też krzyczy, ale tym razem po polsku, by po chwili obrócić się i krzyknąć coś po szwajcarsku do Leoni, a potem znów przeskoczyć na polski.

Mija pierwsza godzina jej urodzin które nieopatrznie zdecydowałam się zorganizować w przydomowym ogródku i teraz cierpię foniczne katusze otoczona głosami kilkunastu dzieci i podobnej liczby dorosłych.

Czytaj dalej Multikulti (czyli szkic opowiadania, które nie trafiło do książki)

Dwugłos #3 – Czy Szwajcaria Jest Kobietą?

Pamiętam taką sytuację z poczekalni u lekarza. Siedzę, nudzi mi się, ale zamiast gapić się w smartfona biorę do ręki jedną z szwajcarskich gazet. W środku artykuł o ojcostwie. Autor tekstu udowadniał, że wprowadzenie urlopu ojcowskiego jest kompletną bzdurą, tworzymy przez to bezjajeczne społeczeństwo, a tak w ogóle to dziecko nie powinno wiązać się emocjonalnie z ojcem, a jak najszybciej usamodzielnić.

Czytaj dalej Dwugłos #3 – Czy Szwajcaria Jest Kobietą?

Wszystkie Dialekty Szwajcarii – Alternatywna Wersja

Siedział osobno, przy małym drewnianym stole. Jego pracodawcy – rolnik Ueli z żoną i synem nie uznawali bratania się z podwładnym. Bułka z masłem i serem, która miała wystarczyć za kolację, smakowała równie nijako, jak każdego dnia, odkąd Mariusz przyjechał do Szwajcarii. Ueli zdecydowanie lubił wykorzystywać najemnych pracowników. Prawie tysiąc franków odciągał im na poczet wyżywienia, którego było mało i smakowało nijak – jakiś makaron z mortadelą, dżem, bułka, trochę sera. Pracy było dużo i była ciężka, tłukło się nawet po kilkanaście godzin dziennie, do oporu.

Ale tego dnia myśli Mariusza nie zaprzątała bylejakość szwajcarskiego bytu. Pod łóżkiem, w jego małym pokoju na poddaszu, pachnącej stęchlizną małej klitce, która musiała pamiętać dziewiętnasty wiek, czekała na niego niewielkich rozmiarów książeczka. Pamiętnik spisany przez Polaka, który przebywał tu przed ponad siedemdziesięcioma laty. Pamiętnik brata jego dziadka.

Czytaj dalej Wszystkie Dialekty Szwajcarii – Alternatywna Wersja